Bez niespodzianki w meczu z Team Lębork

Nie udało się sprawić kolejnej niespodzianki i wygrać w meczu z wyżej notowanym rywalem z Lęborka. Podopieczni Michała Zawadzkiego napsuli jednak sporo krwi przyjezdnym.

Na prowadzenie, tak jak przed tygodniem w Lesznie, wyprowadził WNS Adam Wróblewski. Do przerwy utrzymał się wynik 1:0, choć sytuacji do jego zmiany było co najmniej po kilka. Świetnie spisywali się jednak bramkarze, bądź strzałom zawodników brakowało celności.

Przed rozpoczęciem drugiej połowy meczu, wylicytowano gadżety klubowe, podarowane na licytację przez obie drużyny. Choć była to jedynie kropla w morzu potrzeb, cieszymy się, że mogliśmy wesprzeć potrzebujących. Brawa dla wszystkich zgromadzonych w hali ChKS-u za wielkie serca.

W drugiej odsłonie wynik podwyższył (tak jak przed tygodniem w Lesznie...) Pedro Victoria. Chwilę później bramkarz gości ujrzał czerwoną kartkę, za domniemaną interwencję poza polem karnym.

Tego niestety nie wykorzystali zawodnicy WNS Malwee, nie zdobywając trzeciego gola.

Rywale, jak na doświadczony futsalowy zespół przystało, przetrzymali czas gry w osłabieniu. Po wyrównaniu szans konsekwentnie dążyli do zdobycia bramki kontaktowej. Przełamanie przyszło po niefortunnym trafieniu samobójczym Wojciecha Magnusa. Niewiele wody w Wiśle upłynęło, a na tablicy widniał wynik 2:2.

Team Lębork złapał wiatr w żagle, poszedł za ciosem i dołożył jeszcze trzy trafienia. Z drużyny gospodarzy wyraźnie uszło powietrze i brak sił coraz bardziej dawał się we znaki. 

Na 3:5 trafił jeszcze Kamil Wasiak. Był to jednak ostatni pozytywny akcent drużyny Malwee w tym meczu.

Przeciwnicy wykorzystali jeszcze jedną z kontr i ustalili wynik na 3:6. Potwierdzili, że trzecie miejsce w tabeli okupują nieprzypadkowo.

Za tydzień, czeka nas trzecie z rzedu, arcytrudne spotkanie. Tym razem będzie to wyjazd do obecnego lidera, Constractu Lubawa. Zespół na pewno pokaże charakter i nie odda punktów bez walki. Bądźcie z nami!