Przegrana z liderem, magiczny gol Sobczaka.

W miniony weekend udaliśmy się na mecz do Lubawy na starcie z aktualnym liderem rozgrywek.

W kadrze wciąż bez Skrydalewicza, Krysiaka i Pawłowskiego, a do listy kontuzjowanych i nieobecnych dołączyli Pruszkowski, Krawczyk i Wasiak.

Mecz rozpoczął się od huraganowych ataków, walczących o awans do Futsal Ekstraklasy gospodarzy. Szybko stracona bramka nieco pobudziła zespół WNS-u. Kapitalną bramke z przewrotki na 1:1 zdobył Mateusz Sobczak. Niestety chwilę później ponownie na prowadzenie wyszli zawodnicy Constractu. Podopieczni Dawida Grubalskiego dołożyli jeszcze jedno trafienie przed przerwą i do szatni udano się przy stanie 3:1.

WNS wyszedł na drugą część spotkania dając sobie 10 minut na zdobycie kontaktowego gola, by później spróbować zmienić wynik grą z wycofanym bramkarzem. Niestety po tych dziesięciu minutach to Constract trafił do bramki strzeżonej przez Dakhinę.

Nie był to również dzień, w którym wariant gry w przewadze przyniósłby wymierne korzyści. Gospodarze trafili dwukrotnie do pustej bramki. Dwukrotnie wykorzystali również dezorganizację w obronie, spowodowaną właśnie wycofaniem golkipera.

Wynik 8:1 to w futsalu żadna nowość. Zespół pozostawił sporo sił na parkiecie w niedzielny wieczór, przegrał jednak zasłużenie. Lubawianom życzymy powodzenia w walce o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Malwee skupia się już nad sobotnim meczem w Obornikach. W pierwszym starciu obu ekip padł remis 2:2. Plasujący się na czwartym miejscu w tabeli rywal, z pewnością będzie chciał to miejsce utrzymać. Łódzki zespół powalczy zaś o kolejne punkty, śrubując swój najlepszy wynik w historii występów w 1 Polskiej Lidze Futsalu.

foto: Constract Lubawa